Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 17 sierpnia 2017

Dove - krem do ciała i żel pod prysznic


Krem do ciała nawilżający Dove Derma SPA Goodness wyrównujący koloryt skóry

Opis producenta:
Dzięki dobroczynnym kwasom omega zawartym w olejku oraz technologii Cell-Moisturisers bogata konsystencja kremu przywraca suchej skórze blask oraz jedwabistą gładkość. Otula skórę i pielęgnuje jak zabieg w SPA każdego dnia!

Ode mnie:
Po kremy do ciała i balsamy sięgam od czasu do czasu (gdy czuję, że mojej skórze brakuje nawilżenia) i choć mam spory zapas tych kosmetyków, to postanowiłam wypróbować Dove Derma Spa Goodness.
Krem ma gęstą konsystencje, przyjemnie się go nakłada na skórę. Po nałożeniu skóra się nie lepi, a balsam po kilku - kilkunastu minutach wchłania się w skórę. Pozostawia ją gładką, miękką i co najważniejsze nawilżoną na długo. Ten krem do ciała to prawdziwy ratunek dla suchej skóry, której przywraca komfort już przy pierwszym użyciu. Krem sprawia, że skóra także w następny dzień jest miękka i nawilżona, więc nie ma tutaj obowiązku codziennego wsmarowywania go w ciało.

Cechy:
+ krem ma przyjemny zapach niczym balsam perfumowany
+ zapach długo się utrzymuje
+ odpowiednia konsystencja
+ lekka formuła kremu
+ odżywia i nawilża skórę
+ skóra ma po nim delikatny połysk, wygląda promiennie (być może tutaj chodziło o wyrównanie kolorytu skóry, bo innego efektu nie zauważyłam)
+ wygodne opakowanie (w formie słoiczka)
 + ekonomiczne opakowanie (wydajne).

Prawdziwe Spa w domu  ;) Krem jest bardzo przyjemny w stosowaniu.



Żel pod prysznic odżywczy Dove Purely Pampering słodka śmietanka i piwonia

Opis producenta:
Żel pod prysznic Dove Purely Pampering Słodka Śmietanka i Piwonia rozpieszcza zmysły zapachem słodkiej śmietanki i kwiatu piwonii, podczas gdy łagodne substancje myjące i kompleks nawilżający zawarte w formule NutriumMoisture rozpieszczają Twoją skórę, pozostawiąc ją bardziej miękką i gładką już po pierwszym prysznicu.

Ode mnie:
Słodka, kremowa i gęsta śmietanka wzbogacona kwiatami piwonii ląduje na skórze i wspaniale ją nawilża. Zapach jest słodki, kwiatowy, relaksujący i otulający. Żel ma delikatnie fioletowy kolor.
Żel nie wysusza skóry, przez swoją gęstą konsystencję doskonale nawilża ciało oraz jest bardzo wydajny.
Momentami jednak może okazać się za gęsty i trudny do zmycia lub spienienia (gdy nałożymy za dużo). Z pienieniem się też raczej nie oczekujmy tego efektu. To raczej taka kremowa otoczka myjąca ciało i niepodrażniająca skóry. Prawie jak balsam pod prysznic.
Pozostawia skórę miękką i przyjemnie gładką w dotyku, a nawet dodatkowo ją lekko nawilża.
Kąpiel z tym żelem to sama przyjemność.
Lubię żele Dove, ponieważ są kremowe, gęste i maja ładne zapachy, dlatego co jakiś czas do nich wracam.


czwartek, 10 sierpnia 2017

Zużycia kosmetyczne lipca


W lipcu szczęśliwa trzynastka zużyć kosmetycznych. Oto one:

1. Żel pod prysznic Joyful Tropics Senses Avon – tropikalny żel o zapachu cytrusowych i egzotycznych owoców. Idealny na lato, zwłaszcza, że w lipcu trochę brakowało nam słońca i ciepła. Niestety żele Avon czasami wysuszają mi skórę i powodują swędzenie po umyciu.

2. Żel pod prysznic Nature Secrets Wanilia i granat Oriflame – mój ulubieniec pod prysznic z Oriflame. Czasami udaje mi się natrafić na tą serię zapachowa i kupuję wówczas cały zestaw. Żel był kremowy, ładnie pachniał i dobrze się pienił oraz nie wysuszał skóry. To już moja 2 czy 3 buteleczka i na tym zakończę, bo jest jeszcze tyle nowych żeli do wypróbowania ;)

3. Zmysłowy odmładzający peeling do ciała Exotic Spa Thaiti La Luxe Paris – peeling był bardzo gęsty i kremowy, konsystencja drobnoziarnista. Jego zapach był bardzo odświeżający, kojarzył mi się przede wszystkim z imbirem. Doskonale masował skórę wygładzając ją przy tym, nie podrażniając, a pozostawił skórę miękką i delikatną oraz nawilżoną. Opakowanie jednak, mimo iż wygląda na pełnowartościowy duży kosmetyk to tylko 150 ml, więc wystarczyło na kilka użyć.

4. Odżywka do włosów Garnier Fructis Goodbye Damage – odzywka doskonale wygładza włosy i regeneruje je natychmiast po nałożeniu. Idealna do włosów wysoko porowatych, domyka łuski, nie plącze włosów i nawilża je. Warto po nią sięgnąć, ja byłam mile zaskoczona skutecznością.

5. Szampon serum arganowe Bingo Spa - bardzo wydajne serum-szampon. Sprawdził się na moich włosach bardzo dobrze, ponieważ nawilżał włosy, ale ich nie obciążał. Do tego delikatny zapach i dobre mycie. Kosmetyk wart polecenia.


6. Emulsja do higieny intymnej Intimea – delikatna emulsja, która delikatnie myje i pielęgnuje. Wygodne opakowanie z pompką, wydajna pojemność i niska cena. Nie trzeba szukać niczego więcej.

7. Żel do mycia twarzy oliwkowy Avon Naturals – żel w tubce do mycia twarzy. Niestety na samym wstępie przy utrudnieniu w myciu twarzy stanęło opakowanie, nie dość, że odkręcane to jeszcze otwór tak mały, że gęsty żel ciężko było z niego wycisnąć. Żel jakoś mył twarz, ale miałam wrażenie, że pachnie bardzo chemicznie i nie działa szczególnie na skórę. Nie polecam.

8. Esencja Andrea na porost włosów – chiński kosmetyk z Alieexpress. Mimo wielu zachwalań na mnie nie zadziałał. Użyłam chyba z 3 opakowania i nic. Przynajmniej próbowałam. Może jeszcze kiedyś się skuszę, ale niestety nie mam pewności, którzy sprzedawcy oferują oryginalne produkty, a którzy je podrabiają.

9. So Elixir woda perfumowana Yves Rocher – piękna w każdym calu. Mój ideał, poprawiacz nastroju i kwintesencja kobiecości. Trwały, szlachetny i oryginalny. Gdy zachwycił mnie So Elixir Purple nie mogłam przejść obojętnie także obok So Elixir. Nie sądziłam jednak, że bazowy So Elixir będzie tak samo dobry jak wersja Purple.
Ten zapach ma w sobie coś zmysłowego i pięknego, a za razem kobiecego i dziewczęcego. Wprawiał mnie w doskonały nastrój. Jest dobry zarówno na dzień, jak i na wieczór, ale także na okres zimowy, jak i letni.
Ja jednak uwielbiam używać go szczególnie latem, kiedy w powietrzu czuć już zapach pierwszych kwiatów i grzeje ciepłe słońce, wówczas czuję się jakbym tworzyła jedność z naturą dzięki temu zapachowi, jakbym rozkwitała razem z nim. Jasnożółty flakon również sprawia, że perfumy dają wrażenie zamknięcia we flakonie pierwszych promieni słońca, które można rozpylać wokół siebie jednym psiknięciem So Elixir.
Zapach jest wyrazisty i trwały, składa się z mocnej kompozycji zapachów - najpierw mocny i bardzo orientalny, a później staje się subtelniejszą wonią bukietu kwiatów.  To na pewno także zapach słodki, miodowy, ciepły, ale nie mdły.
Unosi się długo na skórze, włosach i ubraniach. Dodaje poczucia elegancji.
Cena jest dość wysoka, ale Yver Rocher ma często promocje w sklepach stacjonarnych oraz internetowo, więc można dostać go dużo taniej (ok. 100-130 zł). Za perfumy tak dobrej jakości i trwałości to nie jest wygórowana cena. Dorównuje innym znanym markom.
Jeden z moich ulubionych. Bardzo kobiecy i seksowny.

10. Tusz do rzęs Volumix Fibrelast Eveline  - bardzo dobry tusz do rzęs. Precyzyjnie rozdzielał rzęsy, nie sklejał ich, nie osypywał się i nie zostawiał grudek, lecz delikatnie podkręcał i pogrubiał. Bardzo dobry produkt.

11. Krem nawilżający pod oczy Rival de Loop – słaby produkt. Działanie znikome, rzadka konsystencja i mało nawilżenia.

12. Balsam do ciała Algotherm (miniaturka) – naturalny balsam do ciała o delikatnym zapachu. Nawilżał ciało, nie powodując tym samym jego klejenia, ponieważ szybko się wchłaniał i nie zostawiał tłustej warstwy.

13. Rose Oud woda perfumowana Yves Rocher (próbka) – ofercie perfum YR przyjrzałam się bardzo dobrze, ale niestety większość zapachów, które mi się podobały już miałam. Ten zdecydowanie dołącza do zapachów, których nigdy nie kupię i nie chciałabym mieć. Coś strasznego/śmierdzącego! Aż głowa bolała.

wtorek, 8 sierpnia 2017

Woda toaletowa Northern Beauty Oriflame


Woda toaletowa Northern Beauty Oriflame 30 ml

Opis producenta:
Northern Beauty marki Oriflame to kwiatowo - wodne perfumy dla kobiet. Northern Beauty został wydany w 2017 roku. Nutami głowy są nuty kwiatowo - owocowe i arbuz; nutami serca są nuty kwiatowe i czerwona lilia; nutami bazy są cedr, białe piżmo i ambra.

Jako jedna z pierwszych firm kosmetycznych, Oriflame stworzyła produkty ze składnikami pozyskiwanymi wprost z natury. Nowy zapach ma w swym sercu klejnot Archipelagu Sztokholmskiego - Lilię Królewskiej Łąki. Kompozycja jest hołdem dla oszałamiającego piękna szwedzkiego lata.

Ode mnie:
Szukałam czegoś innego niż dotąd. I te perfumy takie się okazały. Są bardzo oryginalne - świeże, ale kuszące, rześkie, ale kwiatowe. Letnie i lekkie, ale nie ulotne. Długo się utrzymują.

Do tego zamknięte są w świetlistej i eleganckiej buteleczce, która bardzo mi się podoba.

Jest to zapach lekki, elegancki, kobiecy i zdecydowany, tylko niech nikogo nie zdziwi ich lekkość - jest tylko pozorna, bo wyraźna jest w tle ambra i piżmo.

Jak dla mnie miła odmiana od typowych słodkich perfum, których jestem zwolenniczką. Polecam!

niedziela, 30 lipca 2017

Olejek do demakijażu Resibo



Olejek do demakijażu Resibo

Opis producenta:
Usuwa wszelkie zanieczyszczenia, rozpuszcza sebum. Bez dyskomfortu zmywa nawet wodoodporny makijaż. Pozostawia skórę miękką i dobrze odżywioną. Do każdego typu cery: odżywia i nawilża suchą, reguluje tłustą i mieszaną. Dołączona do olejku ściereczka z mikrofibry delikatnie peelinguje skórę. Zawiera pro-składnik: olej z awokado, potocznie nazywany jest olejem 7 witamin (A, B, D, E, H, K, PP), który wzmacnia barierę lipidową skóry, nawilża oraz chroni przez negatywnym działaniem czynników zewnętrznych.



Ode mnie:
To był mój pierwszy olejek do demakijażu. Jego cena była dość wysoka (49 zł), ale postanowiłam zaryzykować, jako że produkt jest eko i jednocześnie nawilża, zmywa i oczyszcza twarz. Takie 3 w 1. A  do tego w ładnym opakowaniu - tubie, z pompką, taki chwalony, istne cudeńko.

Zaciekawiła mnie też ściereczka do twarzy, bo choć wymagająca regularnego prania, to jednak nie zniechęcała – czekałam na efekty, mogłam zatem ją codziennie szorować.
Przy pierwszych użyciach odczułam przyjemne nawilżenie twarzy i odżywienie oraz owocowy zapach.

Zdziwiłam się jednak, że olejek nie zbyt dokładnie domywa makijaż oczu, a przecież nie będę ich tarła jak szalona. Konieczny był i tak płyn micelarny lub mleczko, bo inaczej panda murowana. No, ale na noc to można jakoś znieść, a rano porządnie domyć. Mówiłam tak sobie w imię dobroczynnych składników zwartych w olejku.

Co istotne olejek osadza się wyczuwalnie na powiekach i rzęsach – z jednej strony odżywia rzęsy, ale także zlepia i może dostać się do oczu i trochę szczypać.

Dodam, że mam skórę mieszaną (w kierunku tłustej) ze skłonnościami do wyprysków. Po miesiącu od stosowania cera zaczęła się zapychać, pojawiły się nowe zaskórniki (zaskórniki zamknięte). I to był rychły koniec prania ścierek, domywania oczu i tłustej warstewki na twarzy. Olejek narobił mi długotrwałych szkód na twarzy.


Skończył jako produkt wyłącznie do demakijażu oczu, choć nie sądzę by był w tym najlepszy.

Niestety u mnie nie spisał się najlepiej.

czwartek, 27 lipca 2017

Odżywcza seria do twarzy VIANEK - mleczko, płyn micelarny, krem na noc, peeling/maseczka



Intensywnie odżywczy krem do twarzy na noc VIANEK
Opis producenta:
Bogaty w składniki odżywcze krem do twarzy na noc pozwala zregenerować każdy rodzaj cery. Zawiera olej sojowy, z pestek moreli, rokitnikowy, a także masło avocado, wosk pszczeli i lecytynę sojową. Uzupełnia niedobory lipidów, wzmacnia strukturę skóry i przywraca jej właściwy poziom nawilżenia. Ekstrakt z szyszek chmielu zwiększa przyswajalność składników odżywczych do głębszych warstw naskórka.
Ode mnie:
Krem ma intensywnie żółty kolor, ale nie barwi on twarzy ani nie brudzi poduszki. Zapach jest bardzo przyjemny, naturalny, taki kwiatowy, ale na noc trochę zbyt intensywny.
Mam cerę mieszaną i na niej nie wchłania się dobrze oraz zostawia tłustą, lepką warstwę na skórze. Nad ranem dopiero można poczuć, że cera jest nawilżona i odżywiona.
Krem nie podrażnia, nie uczula i mimo tłustej warstwy nie zapycha oraz nie powoduje dodatkowego powstawania pryszczy – czyli najważniejsze.
Na noc jest ok.

Odżywczy tonik i płyn micelarny 2w1 VIANEK
Opis producenta:
Delikatny preparat łączy w sobie funkcje płynu micelarnego, skutecznie usuwającego makijaż oraz toniku o działaniu nawilżającym o kojącym. Przeznaczony do każdego rodzaju skóry. Dzięki zawartości oleju rokitnikowego, oleju z pestek moreli i lecytyny sojowej, odżywia i pozostawia ochronną warstwę, która zapobiega przesuszeniu skóry. Ekstrakt z nagietka i panthenol łagodzą podrażnienia i przywracają komfort skórze po demakijażu.
Ode mnie:
Przyzwoity, niewysuszający skóry tonik o dobrym składzie produktów. Dobrze zmywa makijaż i nie podrażnia skóry. Ma łagodny i naturalny zapach. Jest wydajny i służy zarówno za tonik, jak i płyn micelarny.
Jedyny minus, jaki w nim dostrzegam to kwestia zamykania na klik, które jest oporne na łatwe otwieranie. Trzeba się namęczyć by otworzyć zamknięcie.

Odżywcze mleczko do demakijażu z ekstraktem z nasion lnu VIANEK
Opis producenta:
Mleczko przeznaczone jest do demakijażu twarzy, oczu i ust, do każdego typu cery. Zmywa zanieczyszczenia, nie przesusza skóry. W składzie znalazły się składniki o działaniu odżywczym: olej z pestek moreli, olej rokitnikowy oraz miód. Dodatek ekstraktu z nasion lnu zapewnia optymalne nawilżenie i ukojenie skóry. Preparat pozostawia delikatną warstwę ochronną - po demakijażu skóra jest czysta, gładka i ma jednolity koloryt.
Ode mnie:
Produkt dopasowany do każdego typu cery, zawarty w wygodnym opakowaniu o pojemności 150 ml. Mleczko jest w kolorze jasnożółtym, a jego konsystencja jest płynna i rzadka. Mleczko ma delikatny zapach i jest bardzo niepozorne.
Sposób użycia:
1. Przemyj wodą twarz przed nałożeniem mleczka
2. Na dłoń nałóż odpowiednią ilość  (u mnie 2 wyciśnięcia)
3. Delikatnie wmasuj mleczko w twarz ruchami okrężnymi
4. Pozostałości zmyj wodą lub przetrzyj wacikiem zwilżonym wodą.
Nakładanie tak rzadkiego produktu na dłoń jest raczej nieporadne, mycie czymś tak spływającym równie, więc trzeba robić to szybko. Niemniej jednak produkt doskonale usuwa makijaż i zmywa wszelkie zanieczyszczenia. Po przemyciu twarzy wodą czuć wyraźnie nawilżenie cery, dzięki zawartości olejów. Produkt nie podrażnia oraz nie przesusza.


Odżywcza maseczka peeling do twarzy z mielonym lnem VIANEK
Opis producenta:
Wyjątkowe połączenie delikatnego peelingu w postaci drobno zmielonego siemienia lnianego i maseczki. Dzięki niezwykle delikatnej formule może być stosowana w przypadku każdego rodzaju cery.
Ode mnie:
Kosmetyk jest gęsty i zbity, w kolorze brązowym z drobinkami lnu. Czasem może wydostać się z tubki wytrącający się olej, co pod koniec niestety sprawia, że kosmetyk jest za suchy by go wycisnąć i trzeba rozciąć tubkę. Warto pamiętać, aby wstrząsnąć zawartością przed użyciem.
Działanie jako peeling jest bardzo delikatne. Drobinki peelingujące to rozdrobnione kawałki siemienia lnianego, które nie są ostre, raczej gładkie i nawilżające. Nie jest więc to zatem taki typowy peeling ścierający naskórek, a raczej peeling nawilżający w postaci kremowej. Podczas masowania zmienia swój kolor z brązowego na pomarańczowy i zamienia się w krem. Pozostawia cerę nawilżoną i odżywioną. Dla mnie jednak odrobinę za delikatny, aby nazwać go peelingiem.
Jako maseczkę cienką warstwę kosmetyku trzymamy na twarzy ok.10 minut i zmywamy. Maseczka podobnie jak peeling odżywia skórę, nawilża ją i poprawia jej kondycję - w efekcie jest miękka i nawilżona. Taką cechę odżywczej serii Vianek z pewnością docenią osoby o wrażliwej lub suchej cerze.
Ten peeling-maseczka ma jedną wyraźną wadę – brudzi. Nie cerę, nie dłonie, ale łazienkę. Drobinki lnu zajadą się wszędzie, gdzie się zmywało kosmetyk, pod prysznicem, w wannie, na umywalce, ręczniku i lubią się tam mocno przylepić.
Swoją drogą to bardzo inspirujący kosmetyk do zrobienia domowego peelingu lub maski – wystarczy zmielić odrobinę ziarna siemienia lnianego wraz z ulubionym olejem i wmasować w twarz lub ciało. A dla lepszego zdzierania można dodać trochę brązowego cukru.

Seria odżywcza Vianek to seria idealna dla osób z cerą suchą, wrażliwą. Dobra będzie także dla posiadaczek cery mieszanej i tłustej, ponieważ im także od czasu do czasu przyda się trochę odżywienia. Seria sprawdza się bardzo dobrze dla cery, a wkrótce przedstawię jeszcze odżywczą maskę do włosów.

wtorek, 25 lipca 2017

Pogrubiające tusze do rzęs - Wibo i Eveline


Porównanie dwóch pogrubiających tuszy do rzęs - Wibo Extreme Lashes Volume Mascara vs Eveline Volumix Fiberlast Mascara Volume & Lift & Separation

Pogrubiający tusz do rzęs Extreme Lashes Volume Mascara Wibo
Od producenta:
- ekspresowe wydłużenie i pogrubienie,
- super trwałość przez cały dzień,
- rozczesane i idealnie wystylizowane rzęsy.

Ode mnie:
Tusz należy do tych tańszych i kosztuje ok. 9zł.  Dobrze tuszuje rzęsy i już przy pierwszym pociągnięciu podkreśla je. Z każdym kolejnym ruchem efekt staje si ę coraz bardziej wyrazisty, a rzęsy są ładnie pogrubione, choć czasem pojawiają się małe grudki lub lekkie sklejenie. Szczoteczka pozwala na dotarcie do najmniejszych rzęs i dobrze je rozczesuje, a czerń jest intensywna.
Tusz pod koniec dnia odrobinę się kruszy.
W tej cenie jest to dobry tusz, jednak oczekiwałam nieco lepszego efektu i trawłości.

Tusz do rzęs pogrubiający Volumix Fiberlast Mascara Volume & Lift & Separation  Eveline
Od producenta:
- imponujące pogrubienie, efekt 360,
- rzęsy uniesione do 45 stopni,
 - perfekcyjna separacja bez efektu grudek.
- innowacyjna, błyszcząca formuła FIBERLAST 16h z mineralnymi pigmentami i prowitaminą B5 sprawi, że makijaż będzie olśniewał przez wiele godzin

Ode mnie:
Za tusz zapłacimy ok. 12 zł, jest to, więc niedrogi produkt. Zaskoczyła mnie silikonowa i gęsta szczoteczka – na ogół takich nie lubię, a ta sprawdza się bardzo dobrze, ponieważ równomiernie nakłada tusz, nie skleja rzęs, a nawet kilka warstw wygląda dobrze i bez grudek. Ponadto można dozować efekt bez obaw o sklejenie rzęs czy karykaturalne pogrubienie rzęs – w zależności od nałożonych warstw. Szczoteczka jest o tyle precyzyjna, że jednak odpowiednie wytuszowanie rzęs zajmie kilka chwil więcej niż przy tradycyjnej. Tusz mimo całodniowego noszenia nie osypuje się, więc sądzę, że faktycznie działa tu zastosowana formuła Fibrelast. Tusz jest wydajny i ekonomiczny, wystarcza na długo. Czerń jest głęboka.

Podsumowanie:
W tym starciu na pogrubiające tusze z tej samej półki cenowej wygrywa Eveline, ponieważ nie osypuje się pod koniec dnia, tak jak Wibo. Oba są świetne, ładnie podkreślają rzęsy. Powiedziałabym nawet, że Wibo daje bardziej spektakularny efekt i lepsze pogrubienie, a Eveline delikatniej pogrubia, co byłoby plusem dla Wibo, ale jego drobinki będą się osypywały w ciągu dnia, co efekt czyni mniej estetycznym i trwalszym. Eveline daje bardzo dobrą trwałość do samego demakijażu.

sobota, 22 lipca 2017

Połyskująca czerwień - hybrydy Semi Like vs lakier Peggy Sage


Zestawienie dwóch bardzo podobnych kolorystycznie lakierów - hybrydowy Semi Like z limitowanej edycji w kolorze Cherry & Berry oraz lakier do paznokci Peggy Sage w kolorze Red Ceremony.

Lakiery różnią się między sobą bardzo dużo, ponieważ Semilac to lakier hybrydowy z koniecznością utwardzania w lampie LED/UV, a tradycyjny lakier wymaga jesynie wyschnięcia. To już sprawia, że będą inaczej wyglądały na paznokciach. i sprawdzały się w przeciągu najbliższych kilku dni.


Dwa pierwsze paznokcie (wskazujący i środkowy) to lakier hybrydowy Semilac. Pozostałe pokryte są lakierem Peggy Sage. Teraz trochę o nim. Jest on w niemalże identycznym kolorze jak Semilac, ale jednak wpada bardziej w czerwień. Mieniące się drobinki to zwykły brokat w czerwonym kolorze. Połysk słabszy w stosunku do hybryd, ale jak na lakier także całkiem nieźle. Lakier miał dość rzadką konsystencję przez co docierał do samych skórek - niekoniecznie tak, jak byśmy tego chciały, ale taka konsystencja to raczej przypadłość większości świeżych lakierów. Do ładnego pokrycia płytki potrzebne są 2 warstwy, jedna zostawia prześwity i słaby odcień. Lakier może odpryskiwać, w szczególności jeśli chodzi o brokat. Wytrzymuje w nienagannym stanie ok. 2-3 dni. Potem ścierają się końcówki. Niestety dla wielbicielek intensywnych kolorów, w tym czerwieni, tradycyjne lakiery mogą być po takim czasie powodem do wstydu (i koniecznością ponownego malowania), a nie dowodem eleganckich paznokci.

To chyba właśnie dlatego hybrydy zyskały sobie tyle zwolenniczek. Zatem hybrydy mam i ja!


Semi Like w kolorze Cherry & Berry to bardzo głęboki kolor w odcieniu malinowej czerwieni. Chociaż ma drobinki połyskującego brokatu to jest to efekt delikatny i dodaje dodatkowego uroku. Paznokcie prezentują się bardzo ładnie z tym kolorem i lakierem.


To moje pierwsze hybrydy zrobione samodzielnie. Jako bazy i topu użyłam produktów marki Silcare. Produkty ze sobą dobrze współpracowały, nie było żadnych problemów z łączeniem Semilaca oraz Silcare. Produkty nie uczulają i dobrze się trzymają.

Zwolenniczkom tradycyjnych lakierów polecam Peggy Sage - będzie dobry na specjalne okazje, a wielbicielkom hybrydowego manicure polecam Semi Like Cherry & Berry - piękną rubinową i głęboką czerwień.